Zgodnie z obietnicą, dzisiaj ciąg dalszy badania Mroczków. Mamy nadzieję, że bliźniaki, jako sztandarowy przykład “gwiazdek” kreowanych przez seriale drugiego sortu i denne widowiska telewizyjne, pomogą nam odpowiedzieć na pytania: skąd tacy ludzie się biorą i w czym, do jasnej cholery, tkwi ich popularność? Czy naprawdę reprezentują sobą coś nadzwyczajnego? Cóż… zdaje się, że jednak tak.
Wczoraj PodCięty dowodził ich… nazwijmy to “wyjątkowości” skupiając się na wnikliwej analizie ich oficjalnej strony internetowej. Dzisiaj postanowiliśmy sięgnąć jeszcze głębiej… mianowicie do zapisów dwóch czatów z fanami, w których wzięli udział (czat z Marcinem i czat z Rafałem). Notabene, warto również zwrócić uwagę na pytania fanów, bo przecież są oni ważnym elementem tej układanki. Przed lekturą proponuję strzelić sobie herbatkę z melisy.
- mlecyk1988: czy biegle poslugujesz sie jezykiem angielskim??
- Marcin Mroczek: Niestety, mam z tym problem. Jestem umysłem ścisłym, co sprawia, że w opanowaniu języka angielskiego, jak i polskiej ortografii, mam problem. Ale uczę się cały czas – w końcu dojdę do perfekcji
![]()
No tak, Marcin szachuje pojęciem “umysłu ścisłego” jak dziecko z podstawówki. Jeżeli Marcin byłby stricte umysłem ścisłym to oznaczałoby to, że nie ma problemu z kreowaniem subiektywnych ciągów logicznych, łączeniem faktów i budowaniu zwięzłej całości z przyswajanych informacji, a to jest niezwykle pomocne w nauce języków obcych. Ponadto podział na umysły ścisłe i humanistyczne to myślenie stereotypowe, którego jak wiadomo należy się wystrzegać.
- Nataliaa: Myślisz że nawet nieśmiałe osoby mogą spróbowac aktorstwa??
- Rafał Mroczek: Myślę, że tak. Na początku na pewno będzie ciężko. Ale z czasem człowiek po prostu odcina się od rzeczywistości i próbuje się wcielić w graną przez siebie postać. Wyzbywa się wtedy takiej życiowej nieśmiałości i nabiera pewności siebie.
Rafał wręcz kipi profesjonalizmem. Te rady, których nie powstydziliby się Stuhr czy Seweryn, to doświadczenie… Mimo to, pozwolę sobie sam odpowiedzieć Nataliii: Jeżeli Mroczkowie mogli spróbować (przepraszam za nadużycie) aktorstwa, to może go spróbować nawet surykatka.
- Szmiddtt: Czy coś kolekcjonujesz ?
- Rafał Mroczek: Jak byłem mały, to kolekcjonowałem monety i znaczki. Później identyfikatory z wyjazdów z zespołem tanecznym. Teraz w swoim humidorze mam trochę cygar. Ale nie nazwałbym tego dużą kolekcją. Brat kolekjcjonuje monety dwuzłotowe.
Przyznam, to mnie rozbiło. Zwłaszcza fragment o upodobaniach kolekcjonerskich Marcina. Właśnie wyobraziłem go sobie idącego do sklepu po pieczywo, płacącego dwudziestozłotówką i mówiącego do sprzedawczyni: “Pani w dwuzłotówkach wyda, bo zbieram…”. Tak, wiem o specjalnych seriach monet dwuzłotowych emitowanych przez mennicę państwową, ale po Mroczkach wszystkiego można by się spodziewać.
- monika_129: ahas……mam pytanie jaki sport lubisz uprawiać , i czy wogle uprawiiasz jakiś sport .. ?
- Rafał Mroczek: Aktualnie, gram w reprezentacji artystów polskich w piłkę nożną.
Jakich artystów!?
- Nikaaa: Najtrudniejsza scena w której grałeś??
- Marcin Mroczek: Chyba samobójstwo Rafała. Nie tylko dlatego, że nagrywaliśmy ją o trzeciej w nocy, ale też dlatego, że wyobraziłem sobie, że mogłaby to być prawda, której się boję. Drugą sceną, która sprawiła mi duży problem, był ślub cywilny. Wtedy nie mogłem powstrzymać się od śmiechu, składając przysięgę przed urzędnikiem państwowym. Tej prawdy też się boję – że na własnym ślubie będę się śmiach, tak, jak to często mam okazję oglądać w Śmiechu Warte.
I po raz kolejny nie potrafiłem zapanować nad swoją wyobraźnią. Przed oczyma stanął mi Mroczek jako szekspirowski Król Lir, mówiący “O niewdzięczności, czarna diablico z marmurowym sercem… Tyś ohydniejsza od morskiej potwory, kiedy jawisz się w dziecku!”. Nie wytrzymałem, musiałem schłodzić twarz wodą…
- foffy_mjm: Nie jestes zawodowym aktorem. Czy praca na planie serialu nie jest dla ciebie trudna??
- Marcin Mroczek: Jest, jak najbardziej. Studenci szkół aktorskich muszę się przygotowywać pięć lat do tego, żeby zostać aktorem. Ja z Rafałem trafiliśmy na plan i od razu musieliśmy wcielić się w rolę Piotra i Pawła. Było i jest to ciężkie i trudne.
Rzeczywiście, zawodowi aktorzy to frajerzy, a Mroczkowie to naturszczyki.
- agunia1991: Czy praca aktora daje Ci satysfakcję??
- Rafał Mroczek: Aktor powinien być taki, żeby go widz “kupował”. Żeby go mógł oglądać miło, z satysfakcją. I żeby się z nim w jakiś sposób identyfikował. Nie zawsze tak jest, że praca na planie daje mi satysfakcję. A wynika to z tego, że nie zawsze jestem zadowolony z zagranych przez siebie scen. Czasami bym coś zmienił. Ale niestety, no, przychodzi mi to dopiero po zagranej scenie, kiedy jest już po akcji. Zmieniłbym też czasami sceny po obejrzeniu ich na ekranie. Ale ogólnie praca na planie daje mi dużą satysfakcję.
Aktor powinien być taki, żeby go widz “kupował”. Śp. Tadeusz Łomnicki chyba przewraca się w grobie. Mądrości życiowe Mroczków i ich podejście do “aktorstwa” to po prostu, ośmielę się użyć tego sformułowania, czysta herezja.
Zatem, w czym tkwi problem? To oczywiste, że w Mroczkach i wodzie sodowej. Ale także w fanach, którzy w znanych ludziach pokroju Mroczków odnajdują przeciętniaków, ludzi takich, jak oni sami. Przypinają im etykietkę gwiazdy, polskiej wersji amerykańskiego snu “od pucybuta do milionera”. Interesują się nimi, chcą wiedzieć w czym tkwi tajemnica ich sukcesu, tym samym pozwalając im utrzymywać się na piedestale. Circulus vitiosus.
Na szczęście, Mroczki, Muchy, Cypryańscy i inne Cichopki to jedynie okresowe gwiazdki, które w końcu się znudzą ich fanom. Zgasną, i tyle. A gwiazdy prawdziwych polskich aktorów i artystów będą świecić na długo po ich śmierci. Dlatego proponuję teraz każdemu iść np. do teatru i rozkoszować się sztuką wysoką. Póki jeszcze na widowni nie sprzedają pop-cornu.
luty 12, 2008 o 1:33 am |
Autor tego artykułu ma wyraźne problemy ze sobą. Zalecam wizytę u specjalisty. Do przemyślenia: żyj i pozwól żyć innym. (BTW. M jak miłość nie oglądam i nie wiem jacy naprawdę są Mroczkowie, ale od autora tego tekstu zieje nienawiścią jak od Bazyliszka siarką z pyska)
luty 12, 2008 o 11:44 am |
Przepraszam, ale nie skorzystam. I nie uważam, żebym zionął nienawiścią – raczej zażenowaniem.
październik 3, 2008 o 12:10 am |
Ale shit…gowno…mroczki…