Właściwie nie ma roku, aby rodzime autorytety i gadające głowy nie narzekały, że nasz naród czyta coraz mniej. Ceny książek są dla wielu zaporowe – sam jeśli mam kupić nową i męczyć nad jej analizą masę szarych komórek, wolę wydać te pieniądze na coś bardziej przystępnego. Uparcie szukam tego czegoś w pubach, jednak zawsze z podobnym skutkiem – wychodząc nie mam ani pieniędzy, ani niczego bardziej przystępnego. Mam za to pewnego rodzaju natchnienie! Nie, nie, nie – nie chodzi delirium.
Nawiązując do początku tekstu – jest pewien sposób na rozpowszechnienie różnego rodzaju dzieł literackich wśród pospołu. Nie jestem tego pomysłu autorem, jednak jest on godzien przytoczenia na łamach szacownego bloga. Otóż moi drodzy – ileż to razy jakiś niemożliwy do uciszenia głos wewnętrzny poganiał was w stronę Świątyni Dumań tak skutecznie, że nie potrafiliście mu odmówić? I gdy okazywało się, że jesteście uwięzieni na dłużej, rozpaczliwie zaczynaliście szukać zajęcia. Niestety – najczęściej jedyną rozrywką w tym ustronnym miejscu było czytanie etykiety z odświeżacza powietrza i jemu podobnych ustrojstw. Dlatego też postuluję aby na odwrocie każdego preparatu, którego miejsce jest przy kiblu, drukować choćby odrobinę poezji. Możliwe byłoby sprzedawanie odświeżaczy w różnych wersjach – na przykład dla ambitnych, z wierszami Herberta, bądź też bardziej przystępnej wersji plebejskiej – z utworami, dajmy na to, Piotra Rubika. Te ostatnie można zresztą z powodzeniem drukować na papierze toaletowym. Słowem – dla każdego, coś miłego. A i ze względu na towarzyszące lekturze okoliczności – ze skupieniem przy interpretacji, większych problemów nie powinniśmy uświadczyć.
Producenci mogliby szczycić się mianem mecenasów sztuki. Pewien też jestem, że starania ich nie pozostałyby bez reakcji ministra Zdrojewskiego. Poza tym kancelaria sejmu mogłaby ogłosić przetarg na wersję dla toalet parlamentarnych. Na odwrocie takich preparatów mogłyby zagościć zestawy obelg i zniewag, opracowywane przy współpracy mistrzów gatunku w rodzaju Stefana Niesiołowskiego czy też Jacka Kurskiego. Dla chcącego nic trudnego, moi drodzy. Trzeba tylko zapalić ten kaganek oświaty! I nie zapomnieć o spuszczeniu wody.
styczeń 12, 2008 o 3:10 pm |
wcale nie gorzej w tym miejscu zadumy i refleksji sprzedaje się grafika. W końcu odwiedziny tego przybytka to idealny czas by zachwycac się nad pięknem stworzenia..oczywiście ludzkiego płci przeciwnej..bądź też miejsce które idealnie nadaje sie na czytanie niezbyt ulubionej lektury szkolnej
styczeń 13, 2008 o 7:21 pm |
Ja proponuje kafelki i płytki podłogowe z cytatami z wieszczów…
Pozdrawiam!